Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walpurg. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Walpurg. Pokaż wszystkie posty

2024-10-02

Notatki do kalendarium

Wrzesień 2024

Wielka woda zalewa południowe dorzecze Odry, a kolejne zamieszanie związane z osobą Mike’a powoduje odpływ części userów do tymczasowego przytułku na Discordzie, który miał być ratunkiem na wypadek awarii, a działa teraz niczym wyrwa przy tamie w Stroniu Śląskim. Czy szlachetna działalność Jordiego i kontestacja forum przez Walpurga et cohortes przyniesie równie owocne rezultaty, przekonamy się zapewne przed końcem najbliższego okresu rozliczeniowego za hosting i domenę.  
Urobek 30 dni to jakieś dwa tysiące siedemset postów. 
• • • • • • • • •
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Dyskusyjne nowości miesiąca:
  1. Zbigniew Nienacki — najwybitniejszy polski pisarz XX w. - wydzielone z topiku Sztuczna Inteligencja (AI) (literatura polska, Zbigniew Nienacki)
  2. Cześć - chciałbym zaprosić Cię do wzięcia udziału w moim badaniu (pomoc w badaniach naukowych, ankieta)
  3. Problemy z głową, nasze (zdrowie, problemy psychiczne)
  4. WYBORY PREZYDENCKIE 2025 (polityka, wybory prezydenckie w Polsce w 2025 r.)
  5. Wielka woda 2024 - wydzielone z topiku Nasze uwagi o pogodzie (powódź, powódź w Polsce w 2024 r.)
  6. Z pamiętniczka pracownika korpo i nie korpo. (topik autorski, autoprezentacja, Nathi)
  7. Mateusz i Rafał (powódź w Polsce w 2024 r., pomoc dla powodzian)
  8. Stan czytelnictwa w Polsce: o czytelnikach, autorach, tłumaczach, rynku wydawniczym, polityce cenowej i dystrybutorach (czytelnictwo w Polsce, polski rynek książki)
  9. Wzrost partnera - preferencje (seksualność, wzrost partnera)
  10. Przyjaźń (potrzeby emocjonalne, przyjaźń)
• • • • • • • • •
Ƹ̵̡Ӝ̵̨̄Ʒ Sekcja personalna:
We wrześniu zarejestrowano na forum 28 nowych kont.
  • SiemkaTrazodon (topik autorski, autoprezentacja, Trazodon)

2024-04-22

(46) Niedokończone opowieści...

 

LXVI

Leo przez wrodzoną delikatność, nie chcąc przeszkadzać Chafre’emu w jego chwalebnych poczynaniach, odwrócił się dupą do wnętrza kuchni i stanął przy oknie, wyglądając na zewnątrz i podziwiając soczystą zieleń budzącej się do życia przyrody. Przed oczyma miał brukowaną drogę, biegnącą szczytem grobli. I budynek kuźni poniżej, solidny neogotyk na masywnych fundamentach z polnego kamienia. Okoliczne wierzby pokryły się już świeżym listowiem. Czeremchy w pobliskim lesie, sięgającym wąską odnogą prawie samej kuźni, zaczynały już nieśmiało kwitnąć i czarować swoim zapachem. 

“Piękna jest wiosna tego roku” - myślał Leo i próbował  nie zważać na odgłosy dobiegające od sterty blaszanych misek, na których leżał Gaynau, a świadczące o tym, że Chafre znalazł już ostry nóż, ale miał jakieś problemy ze zwleczeniem z nieprzytomnego Gaynaua spodni. Wtem ujrzał dwóch zamaskowanych ninja wybiegających od strony dziedzińca przed stajniami i kierujących się w panicznej ucieczce w kierunku kuźni. 

Leo umysł miał rzutki, a wyczulony na wszelkie spiski i podstępy, więc błyskawicznie ocenił sytuację. “Skoro uciekają - trzeba gonić” - zdecydował i rzucił się od razu w pogoń, nie zawracając sobie nawet głowy takim drobiazgiem, jak otwieranie okna. Towarzystwo w kuchni zbaraniało, a po chwili rzuciło się w ślad za Leo, z tym że już nie oknem, a drzwiami. W izbie został tylko nadal ubrany a nieprzytomny Gaynau. Nawet poparzony OpusDei pokuśtykał w pościgu, dotrzymując dzielnie kroku Czartogromskiemu, który w każdej sytuacji zachowywał godność i stateczność, więc się nie bardzo spieszył. 

Gdy Dorian_Gray na czele swojej grupy wyłonił się zza węgła, po Atletycznym i Drobnym nie było już śladu. Widząc Leo i innych wybiegłych przez kuchenne drzwi pubu, odgadł jednak, że czujni, acz wiekowi Bukkakelendrzy nie stracili nic ze swojej czujności.

- Dwa bydlaki chciały skrzywdzić Nathiego - krzyknął w kierunku Walpurga.
- Zwierzęta! - odkrzyknął oburzony Walpurg. - Bestie! Są w kuźni.

A Leo nie tracił czasu, nie krzyczał, tylko biegł mocno wysforowany do przodu. Pierwszy dobiegł kuźni. Szarpnął za klamkę, otworzył drzwi… i stanął w żywym ogniu, który buchnął gęstym strumieniem ze środka. 

Wszyscy zamarli przerażeni. Leo też stanął, jeszcze uniósł prawą rękę do góry, jakoby w geście pożegnania, z wyprostowanym środkowym palcem… a później runął do przodu, do rozpalonego niczym hutniczy piec wnętrza budynku.

Nikt nawet nie próbował gasić kuźni, wypełnionej struganymi deskami ze skandynawskiego świerku i kanadyjskiego cedru, najlepszymi na budowę sauny, a stanowiącymi teraz pożywkę stosu pogrzebowego, w jaki zmienił się budynek. Wstrząśnięci Bukkakelendrzy zgromadzili się wokół kuźni i stali w ponurym milczeniu do późnej nocy, aż się wypaliło całe drewno i ogień zaczął zamierać.

Noc pełna grozy opadła na Bukę. Zginął obrońca, zginął bohater… 

CDN
(być może)

2024-04-19

(45) Niedokończone opowieści...


W POPRZEDNICH ODCINKACH:

Dawno temu apokaliptyczny kataklizm unicestwił sławny Bukkakeland. Jedynie w ruinach prowincjonalnej Buki tlił się nadal mizerny płomyk życia, podsycany przez ostatnich Bukkakelendrów, którzy pragnęli już tylko w ciszy i spokoju doczekać na starych śmieciach ostatnich dni żywota. Aliści pubem "Pod obwisłym napletkiem”, głównym miejscem zgromadzeń tubylców, wstrząsnął właśnie niezwyczajny wypadek: ktoś ukradł zieloną silikonową żabkę, ukochaną maskotkę Walpurga, zwaną przezeń pieszczotliwie Żappką. Dzielny Marcin, urodzony Hercules Poirot, nie mógł pozostać obojętny wobec takiej zbrodni i sporządziwszy listę podejrzanych, w towarzystwie dwóch równie urodziwych, jak obrotnych pomocników, Chafrego i Natiego, zabrał się niespiesznie, acz z zapałem do śledztwa, które rychło zaczęło przynosić pierwsze rezultaty. Z listy trzynastu nazwisk wyeliminowano jednego podejrzanego, a Nathi był na dobrej drodze do eliminacji kolejnych. Niestety. 
Chafre, rozdarty między obowiązkami detektywa, a odpowiedzialnego dilfa, uległ świeżemu ojcostwo i aktualnie na zapleczu kuchni planował drastyczne, acz niebywale skuteczne rozwiązywać problem nie panującego nad popędami zboczeńca. A wyprawa Nathiego skończyła się dość niefortunnie. Obezwładniony i ogłuszony czekał właśnie rozciągnięty na tapczanie na ostateczne pohańbienie, a może i coś gorszego, gdy nagle...

LXV

- A cóż to? - rozległ się od okna wesoły głos Doriana_Graya. - Bawicie się beze mnie? Dajcie chociaż popatrzeć seniorowi, który w młodości też miał nieźle wyposażoną piwniczkę i z niejednym twinkiem spędził w niej miłe długie godziny.

Zamaskowani napastnicy zamarli w bezruchu, nie zdążywszy nawet ściągnąć Nathiemu do końca spodni, a później odwrócili się powoli i runęli do błyskawicznej ucieczki, zostawiając Doriana w całkowitym osłupieniu. W osłupieniu powoli przechodzącym w zrozumienie, gdy zaczął dostrzegać szczegóły zniszczeń w apartamencie Hermesa. I że Nathi oddycha wprawdzie miarowo, ale jest ewidentnie nieprzytomny.

- Bydlęta! - ryknął rozjuszony Dorian i ruszył w pogoń za osobnikami, którzy jak teraz dobrze poznawał, na pewno nie są Hermesem i U_kejem. - Zwyrodnialcy! Bestie! Degeneraci!

Niestety Atletyczny i Drobny mieli nad Dorianem sporą przewagę, pokonali już prawie całą długość placu (bardziej łąki niż trawnika) przed głównym korpusem stajni i za chwile mogli zniknąć za lewym skrzydłem budowli, a później w lesie, który wąską odnogą dochodził pod sam budynek opuszczonej kuźni, w której Shane aktualnie urządzał saunę.

- Szumowiny! Wykolejeńcy! Szubrawcy! - krzyczał przeraźliwie Dorian, a widząc już, że nie ma szans na samodzielne dogonienie zamaskowanych zbirów uciekł się do najskuteczniejszego w takich wypadkach wezwania.

- Pożar! - zaczął krzyczeć jeszcze donośniej, choć dostawał już zadyszki i ciężko mu było złapać oddech. - Ludzie! Pali się! Pożar! Pożar!

To od razu wzbudziło pożądaną reakcję i czujni Bukkakelendrzy, którzy byli akurat obecni w swych apartamentach, pojawili się we francuskich oknach: Bolevich, osłaniający nagość cienką matą, Żmij w neonowo zielonych slipach, przerażony Mike z pękiem kluczy, Czarek z otwartą książką, Radek z różową butelką rozpylacza perfum w dłoni…

- Gońcie zbrodniarzy! - zakasłał zdyszany Dorian. - Bydlaki chciały skrzywdzić Nathiego!

Tłum zaniepokojonych obywateli w lot pojął przekaz i przyłączył się do pogoni. Niestety napastnicy właśnie zniknęli za rogiem pubu "Pod obwisłym napletkiem”, który, że przypomnę, zajmował dawny budynek maneżowni w lewym skrzydle stajennego kompleksu.

- Przepadło! - jęknął zgnębiony Dorian. - Uszły bydlaki! Już ich nie dopadniemy.

Ale nie przerwał pościgu, albowiem contra spem spero, jak pisała Poetka, którą wielbił:
Przeciw nadziei, co stoi na chmurze
Łez, prędkim wichrom rzuciwszy kotwicę,
I obrócony wzrok trzyma na burze
I nawałnice...
W niezgasłe gwiazdy ufam wśród zawiei
Przeciw nadziei.

CDN
(być może)